GALERIA
FOTOGRAFII


Fotografie przedstawiają piwnicę i
fragmenty lochów. Wszystkie zdjęcia pochodzą
z jednej kamienicy, stąd tak uboga galeria...
Mimo to zachęcam do oglądnięcia.





Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki
Podpis miniaturki Podpis miniaturki







Polecamy:



Serwis regionalny Kańczuga.net



Panoramy miasta i gminy Kańczuga







Jesteś tutaj
osobą

    Kańczuckie lochy, kilkuset letnie katakumby, sieć podziemnych korytarzy pod miastem. Chyba każdy mieszkaniec Kańczugi i pobliskich miejscowości słyszał na ten temat wiele...
    Jednak czy można dać wiarę pogadankom i plotkom na temat "podziemnego miasta", czy lochy istnieją, jeśli tak to gdzie się znajdują, po co zostały wybudowane ? Spróbuję odpowiedzieć na te pytania.

    Pisząc ten artykuł będę podawał fakty, których nie znajdziesz gdzie indziej. Hipotezy i przypuszczenia nie będą wyssane z palca czy zasłyszane od sąsiada ale oparte na doświadczeniach, eksploracji korytarzy i nazwijmy to "odkryciach"

    Zacznijmy więc od początku...

    Jak pisałem wcześniej każdemu obiło się o uszy coś na temat lochów. Wiedza przekazywana była z dziada pradziada, dlatego temat aktualny jest do dzisiaj a podziemne miasto nie zostało zapomniane przez rdzennych mieszkańców. Ponieważ razem z kolegami postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej o legendarnych lochach pisząc w tym artykule "My" będę miał na myśli mnie i moich towarzyszy podziemnej eksploracji. Czas więc uchylić rąbka tajemnicy...

Jak? Kiedy? I po co powstały lochy?


    Mamy pierwszą dobrą wiadomość: opowieści o lochach to nie plotki. Dość łatwo stwierdzamy ten fakt ponieważ zdobyliśmy od Pana Urbana kserokopię notatek księdza Jana Kudły. Jest to najstarszy materiał, ze wzmianką o podziemiach na jaki trafiliśmy ma około 120 lat. Ks. Kudła pisze, że całe miasto podkopane jest lochami, obecnie funkcjonuje nazwa "podziemne miasto", po za tym wymienia kamienice, w których znajdowały się do nich wejścia. Mówi również o powietrzu, z którego powodu nie da się iść dalej. To nasuwa więc wniosek, że lochy w tamtym okresie, czyli przeszło 100 lat temu musiały być dłuższe niż obecnie, ponieważ we fragmentach podziemi, w których my byliśmy dało się oddychać bez większego trudu. Potwierdzeniem wniosku są odkrycia podczas eksploracji: niektóre korytarz są zwalone, inne zamurowane, w jednej z odnóg korytarzy ściana była tak zwalona, że w każdej chwili mogła zawalić się cała reszta. Taki stan techniczny podziemnego miasta pozwala nam wysunąć kolejny wniosek do którego zmierzam. Otóż pasuje umiejscowić na osi czasu kiedy owe lochy powstały. Oprócz tego, poznamy prawdopodobny powód tego przedsięwzięcia.

    Na skróty trochę historii. W roku 1348 Kańczuga traci prawa i przywileje miasta w wyniku najazdu Tatarskiego i spalenia osady. W kolejnych latach najazdy Tatarów powtarzają się. Prawdopodobnie więc lochy powstały aby ludność mogła chronić się przed najazdami nieprzyjaciół. Jeżeli tak było można je datować na XIV wiek. Uważam te przypuszczenia za najbardziej prawdopodobne, ale jak mówię to tylko przypuszczenia. Dorzucić do tego można jeszcze jeden fakt. Kańczuga była grodem a więc musiała mieć system obronny. Z historii naszego miasta wiemy, że otoczona ona była wałami obronnymi umocnionymi ostrokołem. Skąd ostrokół ? Proste, otóż kiedyś na naszych ziemiach rosły ogromne lasy. Skąd ziemia na wały? Pewnie wydobyta z podziemnych korytarzy. Taki wniosek łatwo się nasuwa, mieszkańcy w trosce o życie przygotowywują się na kolejne najazdy, budują fortyfikację oraz podziemne korytarze, w których będą mogli się chronić. Dodam jeszcze ciekawostkę: z czterech stron miasta postawione były bramy od drogi na Przeworsk, Łańcut, Dynów i Pruchnik, bramy były zamykane na noc i w razie niebezpieczeństwa.

    Prawdopodobnie znamy więc okres, w którym powstają podziemne korytarze oraz cel w jakim zostały wybudowane.

Eksploracja Podziemi cz. 1


    Możemy więc przenieść się do teraźniejszości i zacząć działać. Idziemy do lochów ! Tak mamy dość rozmów i spekulacji na temat lochów, skoro naprawdę są to trzeba przecież do nich wejść. Zabieramy się do tego w ten sposób: wejścia nie znajdziemy raczej w piwnicy w blokach lub nowych domach. Skupiamy się więc na centrum miasta. Porównując dzisiejszy plan miasta do map katastralnych, stwierdzamy, że zabudowa w centrum miasta nie uległa zmianie. Oczywiście nie chodzi o same budynki, lecz o działki, na których budynki znajdowały się kiedyś i teraz. Jest jednak problem, większość a w zasadzie chyba wszystkie kamienice są własnością prywatną. Próbujemy więc uzyskać pozwolenie na wejście do piwnic w kamienicy w centrum miasta. Naszym celem jest największa kamienica w mieście, obecnie znajduję się w niej bank, sklep spożywczy, dwa nieczynne lokale, oraz mieszkania. Udało się, mamy zgodę i możemy iść. Pakujemy więc sprzęt: latarki, zapasowe baterie, kawałek liny, ubrania na zmianę, na wszelki wypadek jakieś dłuta młotki itp.
    Pierwsza piwnica: schodzimy schodami, po czym zakręcają one o 180 stopni i kolejne piętro w dół. Piwnice te mają bardzo dużo odnóg. Sprawdzamy wszystkie, kilka z nich to kilkumetrowe odnogi, zakończone ścianą. Końcowe ściany budowane z tej samej cegły co całe piwnice, dlatego wiemy, że nic za ścianą się nie znajduję, jest to faktyczny koniec piwnicy. Warto wiedzieć, że w korytarzach tych człowiek może iść wyprostowany. Wysokość korytarzy sięga dwóch metrów, a sklepienia mają kolebkowe.
    Idziemy dalej i trafiamy na korytarz, który z pewnością nie służył jako piwnica. Łatwo to wywnioskować ponieważ był dość wąski ok. 1.5 metra. Kolebkowe sklepienia nie pozwoliły by na postawienie półek pod ścianami, a sam korytarz był dość długi. Jest dobrze, nie jesteśmy w piwnicy lecz w podziemnym korytarzu. Ten korytarz z pewnością nie był łącznikiem z kolejnymi piwnicami w tej kamienicy ponieważ, szedł w kierunku ulicy i plant. Niestety pod ulicą korytarz ten jest zamurowany. Z pewnością był on długi, mógł łączyć się z kamienicami leżącymi naprzeciwko, mógł też łączyć lub rozdzielać się pod plantami. Na pewno nie był ślepym korytarzem, gdyż końcowa ściana zrobiona jest z cegły produkowanej w naszych czasach. Jest też drugi korytarzyk, krótszy od tamtego, ale w którym dokonujemy chyba największego odkrycia. Widzimy początek korytarza pochylonego pod kątem ok. 45 stopni. Niestety zasypany jest on miałem z węgla. Tutaj po raz pierwszy pomyśleliśmy: "te lochy mogą mieć kilka poziomów, jedne korytarze wyżej, drugie niżej, chociaż to nie możliwe, wybudowali by coś takiego? W naszym mieście?". Trochę nie chciało nam się wierzyć w kilkupoziomową sieć podziemnych lochów. Jak się później okazało to najprawdziwsza prawda.

    Kilka dni później, przeszukujemy kolejną piwnicę. Wejście do niej znajduję się po środku kamienicy, schody spiralne w dół. Tutaj również kilka małych piwniczek, znajdujemy jednak jedno ogromne podziemne pomieszczenie. Jest naprawdę duże, szerokie na ok. 5 metrów, długie na ok. 20 metrów i wysokie na ok. 3 metry. Sklepienie jak wszędzie kolebkowe. Pamiętajmy o tym, że przez Kańczugę szedł szlak handlowy, który umożliwił rozwój handlu w naszej miejscowości w ówczesnych czasach. Najpewniej więc było to coś w rodzaju bardzo dużej spiżarni, mogą świadczyć też o tym haki powbijane w ściany najprawdopodobniej na mięso. Z tego miejsca powinny odchodzić 3 korytarze. Powinny ale nie odchodzą ponieważ jeden jest zawalony, a dwa zamurowane. Szły one w trzech kierunkach. Jeden w stronę dzisiejszej krzyżówki, drugi zawalony, w stronę plant, ostatni w stronę obecnego baru "Grota".

    Podsumowując udało nam się złazić kilkadziesiąt metrów korytarzy nie licząc piwnic, dowiedzieliśmy się, że korytarze te były lub są znacznie dłuższe, oraz istnieje możliwość, że są kilkupoziomowe. Wiele mieszkańców było zdania, że lochy to tylko długie piwnice. Już tylko ekspolracją tej kamienicy udowodniliśmy, że jest inaczej, podziemia to nie piwnice lecz korytarze, do których wejścia stanowią piwnice, mają one z pewnością kilkaset metrów długości. Myślę, że ks. Kudła nie mylił się pisząc iż całe miasto lochami jest podkopane.

Eksploracja Podziemi cz. 2


    Czas na podejście drugie. Dzisiaj z budynku, w którym szukaliśmy lochów po raz drugi, zostały tylko gruzy, a niedługo będzie pewnie szła tamtędy droga. Mowa o budynku na głównym skrzyżowaniu w Kańczudze, o budynku który stał obok Handlowca. Od dawien dawna wiedzieliśmy, że znajduję się przed nim mała dziura, przez którą widać jakiś szyb. Może tam są lochy ? Raczej nie ponieważ szyb ten był wykonany z betonu, a więc nie powstał w XIV wieku. Spróbować nie szkodzi. Budynek stał pusty. Z tyłu było wejście zabite deskami, przez które dostaliśmy się do środka. Na początku nic ciekawego, jedyna szansa to dziura w ścianie po prawej stronie zatkana starym zardzewiałym bojlerem na wodę. Odsuwamy ten złom i z trudem przeciskamy się przez otwór. W świetle latarek dostrzegamy zejście do piwnicy. Jest więc dobrze, piwnica podobna do tamtych w pierwszej kamienicy, ale nic po za tym. Jest tylko dziura o wymiarach ok. 10 na 10 cm. Świecimy latarką, najprawdopodobniej dziura wychodziła w szybie. Sprawdzamy to w ten sposób, że jeden z nas świeci latarką a drugi wyszedł w tym czasie na pole i zajrzał do dziury w ziemi, gdzie na nasze szczęcie zobaczył światło latarki. Jest dobrze, ale jak przedostać się do szybu? Prace trwają ok. tygodnia. Przy pomocy kilku metalowych narzędzi powiększamy dziurę w półmetrowej ścianie z cegły tak, że może przez nią prześlizgnąć się człowiek. Patrząc przez otwór widzimy szyb. Ściana naprzeciwko i po prawej stronie wykonana z betonu, natomiast ta przez którą się przebijaliśmy oraz po prawej stronie z cegły. Dzięki Bogu z cegły bo w innym wypadku nie dostalibyśmy się do środka.

    Pierwsze spostrzeżenia. Tutaj łatwo możemy ocenić na jakiej wysokości znajdowały się lochy. Wracając jeszcze na chwilę do wcześniejszej kamienicy stwierdzam, że były położone trochę wyżej niż te, o których obecnie pisze. Chyba oczywiste dlaczego. Każdy wie, że kamienica znajduje się niżej natomiast budynek koło skrzyżowania wyżej. Podziemne korytarze są zatem w całości w ekspozycji poziomej, nie ma mowy o pochyłościach. Co do naszej obecnej sytuacji jesteśmy w piwnicach budynku a więc jakieś 2 metry pod ziemią, od wykonanej przez nas dziury do dna szybu jest ok. 6 metrów co łącznie daje ok. 8 metrów. Jednak najlepsze dopiero przed nami. Opuszczamy się na linie i jesteśmy na dnie szybu. Przed nami dwukondygnacyjne podziemne miasto. A więc wcześniejsze przypuszczenia sprawdzają się lochy są dwupoziomowe. Pełen szacunek dla ludzi, którzy projektowali i kopali ten obronny system korytarzy.

    Zaczynamy eksploracje korytarzy. Dolny idzie w kierunku kościoła, jest też odnoga w kierunku ulicy Św. Barbary. Poziom górny początkowo w kierunku kościoła następnie zakręca również w kierunku ul. Św. Barbary. Łącznie kilkadziesiąt metrów korytarzy. Niestety znowu przeszkody tym razem nie do ominięcia. Korytarz górny idący w kierunku kościoła zamurowany, a odnoga w kierunku Barbary zawalona. W tym miejscu cała ściana wyjechała zasypując korytarz tonami ziemi. Dolny korytarz również w kierunku Barbary zamurowany. O tym, że zostały zamurowane świadczą ściany z nowych cegieł oraz taczki i łopata pozostawiona na dole szybu.
    Mimo to i tak wiemy na pewno, że korytarze dolne i górne szły pod domami mieszkańców, obecnie na ulicy Adama Mickiewicza i Św. Barbary. Z tego też powodu pękają ściany lub zawalają się części budynków na tych ulicach co opisują lokalne gazety. Piwnice tych domostw było z pewnością połączone z podziemną siecią korytarzy. Istnieje także możliwość, że jeden z tuneli łączył się z Kościołem. Wiemy także dlaczego postawiono betonowe ściany, zapewne były tam także wejścia do dwupoziomowych korytarzy, idących w kierunku plant i kamienic naprzeciwko, oraz w innych kierunkach. W miejscy gdzie znajduje się szyb łączyły się więc lochy i rozchodziły na całe miasto. Miejsce spotkań korytarzy było najsłabsze co tłumaczy, że jeszcze niedawno umocniono go betonowymi płytami, za którymi znajdują się niezbadane korytarze...

Na zakończenie...


    Niektórzy mówią o tym, ze lochy ciągną się do Jarosławia, Łańcuta czy też Chodakówki, to nieprawda. Prawdą jest że mamy "podziemne miasto" co więcej "dwupoziomowe podziemne miasto". W całej Kańczudze istnieje, bądź istniało w sumie nawet kilka kilometrów lochów. Co najsmutniejsze nigdy już nie zostaną w całości zbadane, ani udostępnione turystą. Zostaną w naszej pamięci. Myślę, że te kilka słów ode mnie przybliżyło Wam historię lochów oraz to gdzie można ich szukać. Szkoda tylko, że odkryliśmy tak niewielką część lochów w porównaniu do całego ich ogromu. W całości pozostaną więc one na zawsze tajemnicą...

    * Dotychczas nie miałem żadnych zdjęć z eksploracji jednak tym razm udało mi się powrócić tylko w jedno miejsce i wykonać kilka amatorskich fotografi. Zapraszam do oglądania.

   









Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i udostępnianie tylko za zgodą autora.      (C) 2009